czwartek, 18 listopada 2010

Flesz


Padał deszcz i nagle pomyślałam,
że zmokniesz.
Żółte zasłony, o ton cieplejszy kolor
ścian - jednak chłód wypełnił pokój, ciało lodem i wtedy trzasnęło
jak w drzewo.

Nie ma co dramatyzować, powtarzałam: "przebudź się, każdy ma swój próg
bólu" - nawet brak jajecznicy na śniadanie może mieć dziś nieprzewidywalny
skutek.
Wyśliznęłam się w ostatniej chwili - zbiegając piętro
po piętrze otrzepywałam podeszwy z kurzu, twarz z zapachu,
wyszarpałam spod paznokci naskórek.
I wszystko tobie wybaczyłam na poddaszu
tego domu.

piątek, 17 września 2010

Optymistycznie

Na wyspie, jak piszą tutejsi dziennikarze, brak równowagi
między gatunkami zwierząt, chociaż
zjadają się  nawzajem.
W pośpiechu spisuję pieśni delfinów, potem wbiegam
do pokoju,  żeby  przez okno spojrzeć jak w morzu  znikają
pęcherzyki  powietrza,

wirują agresywniej niż płatki róż i pokrywają
połyskujące ogony.  Zapakowałam najpotrzebniejsze rzeczy,
dezynfekowaniem ran zajmę się w podróży.  Myślę o tobie,
i o tym, że miałeś rację:  histerią nic nie wygram.
Opłaca się być szczęśliwą kobietą.

Spotkanie

Spotkanie ze mną w Polsce, w Strzelińskim Ośrodku Kultury,
galeria "Skalna" -


08 października 2010, godz. 18:00
Strzelin, ul. Brzegowa 10a


Serdecznie Państwa zapraszam!

wtorek, 14 września 2010

Wrzesień

Tu sprzedają naszyjniki z owoców
jarzębiny - pomarszczone kulki przyciągają tylko
jemiołuszki.
Na parapecie osiadł mech, w kącie ogrodu mokną
porzucone leżaki.
Nie pierwszy raz chciałam przerwać tę podróż i wrócić
do domu.

Żal, gniew i miłość do tego co ziemskie
przeminą - żywi spłowieją
jak nakrycia na ogrodowych krzesłach,
a umarli
będa grymasić z wyborem nowego wcielenia.

Mówiłaś - kiedy wiesz dokąd biegniesz, dotykasz
krótszą nogą Błękitnej Planety,
i nawet dziewiąty miesiąc nie jest aż taki
nieznośny.

piątek, 10 września 2010

Pod kluczem

Hodowca róż bez kolców miał rację –
wszystko tandeta i chińszczyzna,
naiwne szukanie przepowiedni w kruchym
ciasteczku.

Najważniejszy ruch w interesie, w klubie Sixty Nine
łamiemy ostatnią zapałkę i nie mając nic do ukrycia
spisujemy na drzwiach kibla cudze
biografie.

Kiedy wspinamy się na ostatnie piętro aluminiowe schody
kręcą dupą.  Na śniadanie jajka,
kawa bez cukru i adieu. U Pinokia wydłuża się
nos, a moja cierpliwość kończy.

W nocy chciałam ci wszystko powiedzieć, ale patrzyłeś tak,
jakbyś w dzieciństwie bardziej ode mnie
bał się ciemności.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Wspominanie Aniołów

współczesnym poetom doszczętnie obrzydzono, dlatego Bóg postanowił posyłać do nich ludzi - rozległo się pukanie
i szelest sukni
w lewym skrzydle komnaty.


Wybiegła z okładki
zafajdanej fotoshopem. Miała zimne
stopy.

Gdy przekręcałam się na bok,  zdjęła
okulary: "nie zdajemy sobie sprawy,
a wzrok i słuch człowieka  to najsłabiej 
rozwinięte zmysły",
powiedziała.

Jestem o krok spóźniona. Wmawiali mi, że każdej kobiecie
należy się mężczyzna. Uwierzyłam i durnostojki
wrzuciłam do morza.  Niech tam zostaną,
proszę przebudź mnie, zrób ze mną
czary Mary.