piątek, 21 marca 2014

Kambium

Co ze mną będzie,
po śmierci - z ciałem, czy spalą? Chciałabym.
Bez problemu spopieleć, nie robiąc hałasu,
wymościć się w wazie.

Może przestanę się bać nieodwołalnych
decyzji, bomb, odrzucenia, reklam o super samochodach
pułapkach albo o perlistych garniturach zębów. Pokocham
blizny - moje teleskopowe, aluminiowe rurki
przestaną być kulą u nogi?

Nie będzie we mnie osądów
ani śladu upierdliwej matki
Polki, samotnej emigrantki. Wszystkie zwyrodnienia układów
kostnych i rodzinnych przestaną boleć.
Na co nie mam wpływu bez walki poddam. Wybaczę.

środa, 19 marca 2014

Tor


Żółta, wydekoltowana sukienka
wystawała zza nienaturalnie przekrzywionych pół futra.
Marzła. Z otwartymi oczami. Trzymała
w zębach sznur pereł.

Padał śnieg. Katastrofa pociągu,
spowodowana zmysłami - stwierdzili lekarze.
Gdy skalpel otworzył jej klatkę
piersiową obok serca lekarze zauważyli coś dziwnego, kształtem przypominało
gniazdo przeuroczego tumaka.

(Z wywiadu przeprowadzonego z Wrońskim,
kilka chwil po wypadku: "Jestem w szoku",
kiedy zadano pytanie czy wiedział, że cierpiała
na depresję, wybiegł. Po miesiącu, w lokalnej gazecie,
krzyczał: "Czuję się usprawiedliwiony, mężczyzna nie może akceptować
bovaryzmu kobiety!").

Biorę tabletkę, śpię lekko czuła
na światło latarni za oknem. Nie pamiętam raju,
został wycofany. Zmniejszyła się szyszynka,
ludzie stali się niewolnikami. Pociągi zwiększyły prędkość,
drzewa wiśni kwitną, nadal nie można wrócić
do korzeni. Są głęboko, tylko demoscena rzeczy
zwiększa pole danych. Niektóre ptaki
omijają dworce.

wtorek, 14 stycznia 2014

Przenikanie

Śpię, ale nie śpią myśli w głowie. Każda z nich krąży,
przebudza. Uwiera, gdy zwlekam z otwarciem oczu
nad ranem. Wspomnienie o tobie łapie za gardło
i prawie nie pamiętam o czym śniłam.

Byłaś dla mnie dobra, przybliżałaś do ust lusterko.
Jego tafla falowała jak woda, więc chciałam się obmyć,
kartką wysuszyć twarz, przedtem napisałam kilka prostych,
ważnych słów. Nie wiedziałaś czy w miejsce bandaża
nałożyć szminkę, lakier, czy rajstopy.
Gdy chciałam wystroić szyję sznurem
sztucznych pereł, mówiłaś, że prawdopodobieństwo zdarzeń
mieści się w stopniu odkrywania prawdy o samej sobie.

Przypominałaś o konieczności wyrzucenia toksyn,
zamglonych wspomnień o rozkoszy. Uczyłam się przebaczać
błędy, rozumieć, że od wesela nic się nie zagoi.
Nie jestem gorliwą katoliczką, zaufałam jedynie Bogu,
mimo pokusy subtelnego aromatu kadzideł,
 trzymam się z dala od domokrążców i pośredników.

Dumna z kolekcji smutków, uważałam, że do twarzy nam
z cierpieniem, ale wszystko miało swój cel i zapach.
Nawet wrogowie pokazali, co to szczęście.

Mam blizny, tęczowe tatuaże, których
przestałam się wstydzić
wśród nocnej ciszy, w świetle lamp.

Powtarzając, że zawsze będziesz
najdroższa, nad morzem rozsypuję pyły dymnicowe,
pestki słonecznika i oranżadę w proszku. Czekam na ptaki
podchodzące do lądowania.

czwartek, 9 stycznia 2014

Odwrócona



Otworzyli matce brzuch. Krwawiła,
kiedy pozwolili mi wypłynąć
na powierzchnię oceanu.
Lekarz energicznym klapsem próbował tchnąć
w płuca powietrze.

Niektóre zdarzenia mogą prześladować do końca
świata, chociaż zależą od planów,
a nie od przypadku. Jej brak uśmiechu, jęk ulgi,
gdy lekarz zdjął fartuch i wybiegł
do swojej ukochanej, uświadomiły mi, że nikogo nie można
zatrzymać na zawsze.

Długo byłam martwa,
nocami pływałam wśród ryb,
w których krążyło więcej gorącej krwi   
niż we mnie miłości. Po latach zrozumiałam,
że muszę wszystko zostawić,
aby pozbyć się także nieśmiertelnej rozpaczy.

sobota, 14 grudnia 2013

Panegiryk?




Zauważyłam cię pierwszy raz wystrojoną
w smutek chwiejący się na wysmukłych
szpilkach. Nic nie znaczący szczegół, 
a rozczulił w środku
grudnia.

Mówiłam, nie mam pamięci
do liczb, rachunków, zdrad i bardzo się pilnuję,
żeby nie przeceniać także swoich
błędów.

Jesteś częścią mnie, mamy w sobie odrobinę
z Lady Makbet, Madame Bovary
i Sylvii Plath.

Nagie, szczęśliwe do utraty zmysłów
o poranku nie podnosimy głosu
i głowy z poduszki. We śnie próbujemy ocalić
świat, który nas kręci.

czwartek, 5 grudnia 2013

Szkic




 Nagrobki, sterty marmuru. Alejki wylizane ulewą,
ale nie rozpaczam, nie chcę dołączyć swoją historią
do obaw po umieraniu.

Za dużo tu kamieni, bardzo trudno
wczuć się w miejsce, w którym śpisz
martwy albo zdziwiony przechadzasz się
po slajdach ze swojego życia.

Dałbyś się pokroić, zabić
czas, nasycić żarłoczne ego za rzeczy, których ulotnego
piękna już nie docenisz. Nie będziesz się wkurzał,
że nie mogę jeździć na łyżwach lub biegać
po morskich falach.

Życzenie


Odganiam myśli,

nie pozwalam im się układać
pod poduszką. Ćwiartuję jak ptaka,
resztki czas rozrzucić
w górach.

Niby dziecko krzywisz usta, skarżysz na ból
w okolicy serca. Wszystko przez tę, która nie potrafiła
okazać czułości.
Oddała pod opiekę
matki boskiej.

Jeśli musisz być,
to nie ze mną.